W dniu katastrofy, 10 kwietnia media zalewało mnóstwo, często sprzecznych lub niedokładnych informacji dotyczących okoliczności katastrofy, liczby pasażerów na pokładzie, warunków pogodowych etc.

Najbardziej prawdopodobne i wielokrotnie potwierdzane oficjalne informacje mówiły, że samolot Tupolew 154-M rozbił się około 300-400 metrów (niektóre źródła podają, że maszyna runęła około 2 kilometrów od lotniska) od pasa startowego na lotnisku w Siewiernyj niedaleko Smoleńska. Przyczyną katastrofy była przede wszystkim bardzo gęsta mgła i problemy z podejściem do lądowania na lotnisku, które co warto zaznaczyć, nie jest przystosowane do przyjmowania tak dużych maszyn.

Pas startowy na lotnisku Siewiernyj ma długość 1200 metrów. Takie samoloty jak Tupolew 154-M potrzebuje pasa o długości około 2000 metrów. Maszyna podchodząc po raz czwarty do lądowania, zahaczyła lewym skrzydłem o drzewa otaczające lotnisko, po czym runęła na ziemie. Niepotwierdzone informacje mówiły, że pilotowi proponowano lądowanie na lotniskach zastępczych, między innymi w Moskwie. Oczywiście zostanie wszczęte postępowanie i dochodzenie przyczyn katastrofy, zarówno przez polskie jak i rosyjskie służby specjalne. Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew niemal natychmiast po katastrofie powołał specjalną komisję do zbadania przyczyn katastrofy polskiego samolotu. Komisji tej będzie przewodniczył premier Rosji Władimir Putin. Prezydent Rosji wysłał także na miejsce wypadku ministra do spraw nadzwyczajnych Siergieja Szojgu.

Rosyjska prokuratura podała, że na miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu wysłano najbardziej doświadczonych śledczych. Pierwsze informacje dotyczące przyczyn tragedii mówią, że przyczyną katastrofy samolotu mogły być błędy pilotów oraz bardzo trudne warunki pogodowe.